Sobota, 27 czerwca 2026
Imieniny: Władysław, Maria, Cyryl
Polityka Krajowa 23.06.2026 Wideo

Po dwóch latach przerwy wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mocno mówić w Europie

Po dwuletniej przerwie premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej spotkali się pod Budapesztem. Donald Tusk mówił o powrocie do zaufania i wspólnego działania w kluczowych sprawach dla regionu.
Wideo Po dwóch latach przerwy wrócił szczyt V4. Tusk: region może znów mocno mówić w Europie

Po dwuletniej przerwie premierzy V4 znów usiedli do jednego stołu

To spotkanie ma znaczenie znacznie wykraczające poza sam dyplomatyczny kalendarz. Pod Budapesztem odbył się pierwszy formalny szczyt Grupy Wyszehradzkiej od 2024 roku, a więc po dłuższej przerwie, która dla wielu obserwatorów była symbolem osłabienia współpracy w Europie Środkowej. Do rozmów wrócili szefowie rządów czterech państw tworzących V4: Polski, Czech, Słowacji i Węgier.

Premier Donald Tusk podkreślał, że przyszłość tej współpracy zależy przede wszystkim od odbudowania sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności. W jego wystąpieniu wyraźnie wybrzmiał sygnał, że bez takiego fundamentu trudno będzie wrócić do realnego wpływu na decyzje zapadające w Europie. Zwracał jednocześnie uwagę, że mimo różnic między stolicami regionu nadal istnieje szeroka przestrzeń do wspólnego działania.

"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"

Donald Tusk, premier

Szef polskiego rządu zaznaczył, że każde z państw V4 może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń i debaty europejskiej. W praktyce oznacza to próbę odbudowania znaczenia bloku, który w przeszłości potrafił mówić wspólnym głosem w sprawach ważnych dla regionu. Tusk sygnalizował, że właśnie współpraca ponad istniejącymi sporami może stać się warunkiem odzyskania politycznej siły.

"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"

Donald Tusk, premier
  • Spotkanie pod Budapesztem było pierwszym formalnym szczytem Grupy Wyszehradzkiej od 2024 roku.
  • Poprzedni szczyt V4 z udziałem szefów rządów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.
  • Grupę Wyszehradzką tworzą 4 państwa: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.

Energia, migracja i rolnictwo w centrum wspólnych interesów regionu

W wystąpieniu premiera mocno wybrzmiało, że państwa Europy Środkowej nadal łączy więcej, niż dzieli, zwłaszcza w sprawach najbardziej odczuwalnych dla mieszkańców. Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To właśnie w tych obszarach decyzje podejmowane na poziomie unijnym bezpośrednio przekładają się na ceny energii, warunki funkcjonowania gospodarstw rolnych, inwestycje lokalne i bezpieczeństwo granic.

Premier wskazywał, że współpraca w ramach V4 przynosi najlepsze efekty wtedy, gdy partnerzy zakładają dobre intencje po drugiej stronie stołu. To ważny sygnał, bo właśnie przy tak złożonych tematach jak migracja czy klimat łatwo o napięcia i rozbieżności. Jednocześnie Tusk przekonywał, że jeśli kraje regionu będą pamiętać o tym, co je łączy, ich głos będzie w Europie lepiej słyszany.

"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"

Donald Tusk, premier

Z polskiej perspektywy te tematy mają szczególne znaczenie, bo dotyczą zarówno polityki unijnej, jak i codziennego życia mieszkańców miast i mniejszych miejscowości. Polityka spójności oznacza pieniądze na rozwój regionów, rolnictwo to bezpieczeństwo producentów żywności, a energia i klimat wpływają na rachunki oraz koszty funkcjonowania firm. Właśnie dlatego powrót do regularnych rozmów w formule V4 może mieć znaczenie nie tylko polityczne, ale też praktyczne.

Tusk o sile wspólnego bloku: V4 może być drogowskazem dla wschodniej flanki

Donald Tusk przypomniał, że w momentach największej spójności Grupa Wyszehradzka była ważnym punktem odniesienia dla państw wschodniej flanki i dla nowszych członków Unii Europejskiej. W jego ocenie lojalność i solidarność wewnątrz V4 dawały nadzieję państwom, które samodzielnie miałyby znacznie mniejsze możliwości przebicia się w sporach z największymi graczami europejskimi. Chodziło zarówno o relacje z największymi państwami Unii, jak i o zderzenie z unijną administracją.

"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"

Donald Tusk, premier

Premier mówił też wprost, że gdy państwa V4 działały razem, ich skuteczność rosła nie tylko na poziomie symboli czy deklaracji. Taki blok mógł wpływać na decyzje zapadające w Europie, a nawet nadawać im kierunek. To pokazuje, że dzisiejsza rozmowa pod Budapesztem nie była wyłącznie kurtuazyjnym spotkaniem po przerwie, lecz próbą sprawdzenia, czy da się wrócić do modelu ścisłej koordynacji interesów regionu.

"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"

Donald Tusk, premier

W szerszym wymiarze chodzi o pozycję całej Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej. Wspólne działania Polski, Czech, Słowacji i Węgier mogą wzmacniać reprezentację interesów regionu na forum europejskim i zwiększać jego siłę negocjacyjną. Dzisiejszy szczyt można więc odczytywać jako próbę otwarcia nowego etapu, w którym najważniejsze będą nie same deklaracje, lecz to, czy za spotkaniem pójdzie regularna współpraca w konkretnych obszarach i kolejnych terminach rozmów.